Ekskluzywny wywiad - Tymon rozmawiał z Szymonem z Alternative Longboards

Wysłany przez: Hellsboards Superadmin Na: Friday, March 31, 2017 Komentarz: 0 Hit: 1343

Zbliża się sądny dzień 1 kwietnia, więc stwierdziłem że zadzwonię na południe Polski do Szymona z Alternative Longbaords, żeby zapytać co słychać, jak prezentuje się nowy lineup, jakie mają plany na ten sezon i czy pamiętają jeszcze jak to jest nie pracować 19 godzin na dobę (tutaj spoiler: nie pamiętają).

Z Szymonem znamy się już jakiś czas, więc do tematu mogłem podejść na kompletnym luzie, bez gigantycznej listy pytań i wypucowanej agendy spotkania. Każdy, kto chociaż trochę śledzi rodzimy rynek longboardowy wie, że to właśnie 1 kwietnia rozpoczyna się wysyłka desek Mountain Freak w preorderze. Zdaje sobie sprawę, że dla zdecydowanej większości społeczeństwa naszego pięknego kraju powyższe jest równie istotne co wybory prezydenta Republiki Mozambiku (ja na przykład musiałem na wszelki wypadek sprawdzić czy przypadkiem nie rządzi tam jakiś afrykański monarcha). Tak czy owak, myślę że marka Alternative Longboards jest już na tyle zasłużona, że z tych 7,7 tysiąca lajków na facebooku tylko część to rodzina i znajomi, a jakiś ułamek stanowią jednak fani zajarani tym terminem. Ja jestem jednym z tych fanów dlatego bardzo chętnie posłuchałem co Alternative Longboards ma do zaoferowania w tym roku.

Musiałem zainstalować skype, założyć konto, poklikać tu i tam i stało się. Na ekranie monitora ukazał się, jak zwykle brodaty Szymon z Alternative Longboards, nadający prosto z fabryki, w której za ścianą działa się ta cała magia. Krótka wymiana uprzejmości, pionteczka, buzi buzi
i mogliśmy zaczynać.

Tymon: Co tam słychać, sporo pracy? Termin depcze po piętach?

Szymon: No wiesz, stara bieda, ogarniamy. Pierwsze deski już wysłane, ogólnie downhillowy lineup mamy już skończony i gotowy, więc tutaj bez większych problemów, od 1 kwietnia dostępne również w Hell’s Boards, do których wieziemy deski właśnie w zbliżający się weekend. Z kolei lekki delay mamy w przypadku kolekcji miejskiej z uwagi na poliuretanowe sidewalle ale myślę, że jeszcze tydzień, max dwa i powinniśmy wystartować.

Tymon: No właśnie, sidewalle – to jest chyba absolutny krok w przód jeśli chodzi o wytrzymałość desek itp. Badaliście w ogóle temat wytrzymałości? Przeciętny cykl życia desek, statystyka i te sprawy?

Szymon: Wiesz, generalnie nie ma desek niezniszczalnych. Prawda jest taka, że choćby skały srały to i tak jeżdżona decha z czasem się zużyje. Fakt, sidewalle na pewno wpłyną pozytywnie na wytrzymałość przy czym z reguły wszystko sprowadza się tak czy owak do stylu jazdy. Robiliśmy sporo testów i czasami zdarzało się, że przy dużych uderzeniach sidewall był niezniszczony, a drewno w środku i tak obrywało. Co prawda na samym końcu poprawiliśmy jeszcze nieco konstrukcję samych desek, co dodatkowo wpłynie na plus jeśli chodzi o wytrzymałość, ale też nie oszukujmy się, cudów nie ma i nie ma rzeczy niezniszczalnych.

Tymon: No jasne, zresztą każdy, „zdrowy” człowiek, który wsiąkł w ten sport, niezależnie od ilości posiadanego sprzętu, ciągle rozmyśla co by tu jeszcze ogarnąć i zdobyć.

Szymon: Dokładnie. Generalnie od samego początku kładziemy duży nacisk na wytrzymałość i jakość ogólnie, ale nie tylko. Dlatego regularnie zmieniamy grafikę na naszych deskach, co roku wprowadzamy zmiany w obecnych lineupach i staramy się podążać za potrzebami naszych Klientów. Także działania na wielu płaszczyznach niosą ze sobą efekty tego, że ludzie coraz chętniej sięgają po nowe modele, a stare tym samym zyskują drugie życie i sprzedawane są innym, co również wpływa na promowanie sportu i zajawki.

Tymon: Fakt, widzę że Wasze deski regularnie pojawiają się np. na Stadionie i nie ma większych problemów z ich sprzedażą.

Szymon: I co bardzo nas cieszy, trzymają cenę bo to również pokazuje, że nasze inwestowanie w technologię i jakość się opłaca.

Tymon: No właśnie, generalnie zajebiście. W naszej kolekcji desek STWS mamy np. prototyp deski obecnego, w sumie już zaraz starego, modelu Fantail i muszę przyznać, iż mimo tego że jest wybrakowany i nie ma wszystkich warstw, bo chodziło przecież głównie o pracę nad kształtem, to oram na nim regularnie i kompletnie nic się z nim nie dzieje. Ogólnie rozpoczynam na nim drugi sezon, bo lubię zaczynać od krótkiego wheel base, po to żeby jak się rozjeżdżę przesiąść się na coś większego. Mega. I tutaj nawiązując do wcześniejszego, muszę przyznać, że od dawna nic nie przykuło mojej uwagi tak bardzo jak model Verdin. W końcu coś miejskiego, na czym będzie można posiekać trochę trików, ale też zwyczajnie przejechać się po mieście na piwo, czy coś.

Szymon: To prawda, taki był główny zamysł tej deski. Poza tym faktycznie brakowało nam takiej deski z double kicktailem, w miarę krótkiej na której będzie się można trochę pobawić i szybciej przemieścić. Jednym słowem ma kręcić triki i jednocześnie być na tyle lekka i kompaktowa, żeby służyła jako wygodny środek transportu. Z pierwszych informacji od naszych riderów wygląda na to, że z deską trafiliśmy w punkt.

Tymon: No ja, jak już doskonale wiesz, zaklepałem ją sobie w preorderze i czekam aż zasili moje konto desek, co jest ciekawe bo ostatnie kilka lat spoglądałem na deski miejskie z pewnym dystansem, a ten konkretny model już wiem że po prostu muszę mieć. Co śmieszne, moja dziewczyna jako deskę na jeżdżenie po mieście poskładała sobie Buntinga, więc w tym roku to ona będzie robić cruizing na desce do DH, a ja będę obok bujał się w sandałach na Verdinie. No dobra, to jak już gadamy o deskach miejskich to powiedz mi coś o flexie. Z tego co widziałem opcje są dwie, medium i soft. Jaki brać? To jest kwestia preferencji, wagi? Są jakieś standardy światowe?

Szymon: No tak, raczej każda firma ustala swoje standardy odnośnie flexu i my przyjęliśmy akurat przedziały do 70 kg i powyżej. Co prawda wszystko nadal będzie zależało od indywidualnych preferencji i tego czego tak naprawdę od flexu oczekujesz. Jak preferujesz nieco stabilniejsze deski to medium, a jak ważysz mniej lub po prostu lubisz bardzo miękkie lądowanie i odczucia to idziesz w flex soft. Dlatego też przy okazji zrezygnowaliśmy z flexu soft w modelu Junko i dopracowaliśmy nieco flex medium, co pozwoli cięższemu riderowi odczuć odpowiednią miękkość, a osoby nieco lżejsze będą miały po prostu większą stabilność.

Tymon: I tym oto sposobem doszliśmy do ostatniej podkategorii z kolekcji City Shredder, czyli do desek dancingowych. Od tego roku będą już 3 i fakt, na scenie longboardowej widać spory boom na dancing i freestyle więc wcale się nie dziwię.

Szymon: Tak, ogólnie podsumowując zeszły rok to Ostrich i Flamingo to nasze bestsellery, zwłaszcza że Flamingo to deska, która zarówno bardzo dobrze sprawdzi się na mieście jak i w dancingu. Jest na niej sporo miejsca, ale też z długością 106 cm wcale nie odbiega od typowych cruserów, a do tego bardzo dobrze czuć flex. Ostrich z kolei to już typowy dancer, który ma 115 cm długości i najczęściej spotykany jest pod nogami wkręconych zajawkowiczów. W tym roku postanowiliśmy dołożyć dodatkowy model, który wskoczył niemalże w sam środek swoich braci jeśli chodzi o długość, bo ma 110 cm i nazywa się Erget. Wszystkie trzy modele różnią się więc długością, ale też szerokością, dlatego liczymy że każdy znajdzie coś idealnego dla siebie.

Tymon: No dobra, to teraz przenieśmy się w tę drugą część longboardu, czyli Mountain Freak. Co w tym temacie?

Szymon: Tutaj to Wy (jako STWS) moglibyście chyba powiedzieć tak samo dużo co ja, jako że kolejny rok byliście w gronie osób, z którymi wymieniamy uwagi dotyczące zmian i usprawnień w bieżących modelach.

Tymon: No tak, to prawda i zawsze jest to ciekawy proces wymiany opinii i burzliwych dyskusji. Pamiętam, że o flary w Fantailu to się niemalże pokłóciliśmy na jednym z naszych zebrań. No ale dobra, PR zrobiłem, to teraz konkretniej, nowy model – Starling.

Szymon: Tutaj znowu, najwięcej w temacie wie Piotrek, który od lat pracuje nad lineupem DH/FR i Starling jest po prostu odpowiedzią na zapotrzebowanie i bieżące trendy skateboardowe. Kierunkowy top, rocker, nieco większy wheelbase, kicktail i bardzo przyjemny concave. To wszystko zamknięte w 96,5 cm długości i 23 cm szerokości. Jeśli chodzi o resztę lineupu Mountain Freak to przede wszystkim, co mnie najbardziej cieszy, to zdecydowana poprawa w odginaniu, dzięki czemu uzyskaliśmy większe wheelflare'y i głębsze wheel weelsy. To wszystko wpływa zarówno na poprawę wytrzymałości, wygląd i funkcjonalność. Poza tym drobne zmiany w Buntingu i Wróblu jeśli chodzi o samą platformę, co też powinno się spodobać. Tak jak mówię, ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego jak wyszło.

Tymon: Muszę przyznać, że zajebiście ucieszyła mnie informacja o rockerze we Wróblu. Mamy ten model w naszej stajni i również lubię do niego wracać bo dzięki swojej prostocie, to właśnie na nim robię największy progres. Tam po prostu nic nie przeszkadza i każdy na tej desce znajdzie dla siebie miejsce zgodnie z własnymi preferencjami.

Szymon: Prawda, największą zaletą Wróbla jest jego prostota. A myślę, że dodatkowy rocker wyjdzie na plus, zwłaszcza przy większych prędkościach. Ogólnie przez cały zeszły rok skrupulatnie zbieraliśmy feedback na temat wszystkich naszych desek i równolegle prowadząc prace nad rozwojem technologii, rozkminialiśmy co w każdej z nich poprawić żeby ostatecznie były maksymalnie wygodne.

Tymon: A widać, że Wasze deski coraz częściej pojawiają się pod nogami zagranicznych skaterów co mnie osobiście bardzo cieszy. Wiadomo, że jeśli chodzi o rozgłos i marketing to nie jest lekko konkurować z wielkimi graczami aczkolwiek to wcale nie znaczy, że nie warto działać globalnie. No i właśnie, co w temacie marketingu, jakie plany?

Szymon: W ciągu najbliższych dni będziemy wypuszczać filmy promujące o wspomnianych wyżej deskach, ale mamy też nagraną małą akcję informacyjną o naszej firmie i naszych zmaganiach przy tworzeniu lineupów. Także to już niebawem. Przy okazji współpracujemy z naszym teamem, tak aby to oni przekazywali informacje z pierwszej ręki odnośnie tego jak sprawują się nasze produkty zwłaszcza w postaci zdjęć i materiałów wideo. Dodatkowo, podobnie jak w zeszłym roku, chcemy zaliczyć jakieś eventy z serii Bigmountainskate i chociaż nie daliśmy rady pojechać na Arico – El Bueno przez co z bólem serca oglądaliśmy te wszystkie fotki, to może uda się wbić na KNK czy No Mans Land. Poza tym wiadomo, Izdebki na które postaramy się ściągnąć jak największą ekipę z naszego teamu i wszystko dodatkowe na co czas nam tylko pozwoli.

Tymon: Doba jest zdecydowanie za krótka i ja też płakałem na transmisjach z Teneryfy, ale jak już wspomniałeś o Izdebkach to powiedz jeszcze co i jak w tym roku. Data już jest: 14 – 16 lipca. Co dalej?

Szymon: Generalnie forma pozostanie raczej bez zmian, nadal chcemy aby event przyciągał jak najwięcej ludzi zwłaszcza, że trasa oferuje idealne warunki dla początkujących. Więc ostatecznie dużo atrakcji plus w tym roku dojdą jeszcze wyścigi formuły 1.

Tymon: Brzmi ciekawie, o co chodzi?

Szymon: Plan jest prosty, każdy kto się zapisze dostanie kartonowe auto, które będzie mógł sobie pomalować. No, a dalej wiadomo, na górkę i ścigamy się na tyłkach w naszych formułach 1. Do tego znów death race, być może z dodatkowymi opcjami w stylu pistoletów do paintballu, ale to jeszcze dogrywamy. Na pewno będzie dobrze.

Tymon: SLIDE DŻEM?

Szymon: Jasne, w tym roku ponownie wspólnie z Hell’s Boards planujemy odpalić drugą edycję slajd dżemu, więc będzie też opcja pościerać trochę uretanu i wspólnie pobawić się na górce.

Izdebki Camp 2016
Izdebki Camp 2016

Tymon: Wszystko brzmi zajebiście, aż trochę nie mogę się doczekać. To na koniec powiedz jeszcze ogólnie, co w planach dla Alternative Longboards? Jak zamierzacie podbić świat?

Szymon: Najbliższy okres to przede wszystkim promowanie nowego lineupu, ale też praca nad automatyzacją produkcji. Zależy nam na zwiększaniu wydajności i przede wszystkim na zachowaniu wysokiej powtarzalności procesu, bo to gwarantuje nam wysoką jakość produktu końcowego. Do tego wszystkiego zajęliśmy się prowadzeniem zajęć dla początkujących w Nowym Sączu i planujemy poszerzyć grono załogi na produkcji. A co więcej, czas pokaże.

Tymon: Widziałem ogłoszenia, jak idzie poszukiwanie? Podobno w Polce teraz rynek pracownika więc domyślam się, że nie jest lekko. Jakieś zbłąkane duszyczki się trafiły?

Szymon: Mieliśmy okazję pracować np. z panem Rysiem, który po 3 godzinach zrezygnował bo jednak zapach żywicy nie do końca mu odpowiadał, ale ogólnie nie jest źle. Będziemy mieli praktykantów i w sumie nie możemy narzekać na zagrożenie braku rąk do pracy, zwłaszcza w okresie zbliżających się wakacji.

Tymon: Będę trzymał kciuki. Szymek, dzięki za wywiad, jak zwykle miło się gadało. Czekam na deski i mam nadzieję, że zobaczymy się na żywo jak najszybciej i oby gdzieś w Twoich rejonach albo przynajmniej jeszcze przed Izdebkami.

Szymon: Nie ma sprawy, zapraszamy do Nowego Sącza, jest co robić.

Deski z kolekcji Mountain Freak dostępne od 1 kwietnia, a kolekcja City Shredder od 15 kwietnia na http://hellsboards.pl/25-preorder w sekcji PREORDER 

Pozdro,

Tymon

North of Poland

Comments

Leave your comment

Scroll To Top