IZDEBKI CAMP HELL’S BOARDS SLIDE JAM by Tymon

Wysłany przez: Hellsboards Superadmin Na: Monday, August 1, 2016 Komentarz: 0 Hit: 926

Na pewno każdy kojarzy coroczną (w tym roku 4tą) edycję imprezy Izdebki Camp. Chłopaki z Alternative Longboards wraz z całą bandą zajebistych ludzi organizują trzydniowy event gdzieś na końcu świata (jak się jest z Gdańska). Tutaj dosłownie każdy, kto ma cokolwiek wspólnego z longboardem znajdzie coś dla siebie. W zeszłym roku na THUG LIFE edition Izdebki Camp, ktoś (wybaczcie ale serio nie pamiętam kto) odkrył miejscówkę za kościołem, która idealnie nadawała się na slide jam. Nie muszę chyba zbyt wiele tłumaczyć ale już po chwili garstka wyjadaczy latała na niej bokiem.

Na szczęście w tym roku było już tylko lepiej. W rejonach kwietnia narodził się sklep longboardowy Hell’s Boards, który w kolaboracji z ekipą Izdebkową zaanonsował, że w tym roku oficjalnie odpalają Izdebki Camp Hell’s Boards Slide Jam!

Nie będę kłamał, na myśl o wspólnym katowaniu jednej miejscówki ze wszystkimi ślizgającymi się bandziorami z Polski i okolic poczuliśmy pozytywne mrowienie. I tak mimo wielu przeciwnościom losu, wspólnie z Michem (którego nie muszę nikomu przedstawiać) wyruszyliśmy w drogę na podbój Izdebek. 

Na wjeździe wiadomo, klimat super, miejsce super, pogoda zajebiście dopisała, pełno znajomych twarzy ale też sporo nowych więc zajawka się szerzy, ogólnie bardzo fajnie. Oczywiście nie wiedzieliśmy o tym, że nie trzeba być zapisanym na zawody żeby móc legalnie orać na slide jamie (zalatuje jawnym sabotażem) więc gdy każdy inny się rozjeżdżał, to my jak dwa kołki staliśmy w całkiem solidnej kolejce do rejestracji... No ale było sporo fajnych osób, więc śmiesznie i luźno. 

Sam event przyciągnął sporo ludzi co mnie strasznie cieszy i pozwala prognozować, że z roku na rok ślizganie się będzie coraz bardziej popularne. W gruncie rzeczy jeśli chodzi o Polskie slide jamy to nie było ich zbyt wiele (tych oficjalnych) i mojej pamięci znalazłem jedynie Cieszyn, bodajże dwa slide jamy w Warszawie i jeden na Longboard Pikniku w Trójmieście. Być może się mylę i było ich więcej ale nie zmienia to faktu, że jest to jeszcze mało popularna forma zawodów w naszym kraju, także liczę na zmiany w tym temacie. 

Fot. 1 Zebranie riderów. Fot by adamczykphoto.com

Fot. 1 Zebranie riderów. Fot by adamczykphoto.com


Slide Jam w Izdebkach podzielony był na kilka konkurencji, w których można było wygrać bardzo fajne nagrody ufundowane przez sklep Hell’s Boards:

  • Najdłuższy hand down 
  • Najdłuższy stand up – heel side 
  • Najdłuższy stand up – toe side 
  • Najlepsza gleba - Najdłuższy skok na kickerze 
  • Nagroda publiczności (głosowanie uczestników i widzów) 

Kiedy wpadliśmy na miejsce, to cała banda szaleńców już latała, a spot był dosłownie zasypany uretanem. Serio, bardzo fajnie. Pod okolicznymi domami siedzieli ich mieszkańcy, a dookoła było pełno widzów, którzy co jakiś czas ożywieni dobrym trikiem (albo glebą) podnosili temperaturę okrzykami – co jest zawsze zajebistą formą motywacji.

Miejscówka sama w sobie jest wyborna, zwłaszcza dla tych, którzy jeżdżą goofy ponieważ jej struktura idealnie pasuje pod gigantyczne bomby na heelsajdzie, chociaż chłopaki pokazali że na regular też idzie zasadzić tam toe side (piona Michu, Kajetan i Adrian). Generalnie na miejscu jest długi i wąski najazd (i tu szacun za te speed toe checki dla młodego Mateusza z Tuck Brothers), który otwiera się na całkiem szeroki placyk wyposażony w studzienkę na samym środku, rozjazd na prawo do zakończenia slajdu i skręt w lewo gdzie dalej można cisnąć. Asfalcik generalnie gładki i śliski, równo zjeżdżający koła (i skórę), ogólnie miodzik. 



Fot. 2 Jacek z DH Trip. Fot by adamczykphoto.com

Fot. 2 Jacek z DH Trip. Fot by adamczykphoto.com

Konkurencje przebiegały w miarę sprawnie chociaż sama organizacja wymaga jeszcze dopracowania i jest pole do popisu. Z tego co wiem to hand downy trwały dość długo. Był to duży plus, bo jednak trzeba się rozjeździć (my akurat się spóźniliśmy), a z kolei na najdłuższy heel side dostaliśmy po jednym strzale. To zdecydowanie za mało i mimo że udało mi się pokonać Króla o te 2 centymetry (piona Jarku) to jednak myślę, że akurat heel side na stojąco robi spore wrażenie i ogarnia go już wiele osób, więc gdyby było więcej czasu to na pewno wszyscy polecieliby o wiele dalej.



Fot. 3 Jarek na luźnym heel side. Foto by adamczykphoto.com

Fot. 3 Jarek na luźnym heel side. Foto by adamczykphoto.com


Konkurencja, w której trzeba było buchnąć najdłuższe toe, z uwagi na rozłożenie miejscówki należała w sumie do trzech wspomnianych wcześniej orających. Chociaż nie powiem, ten trudny jak cholera slide zawitał już pod nogami wielu riderów w Polsce. Ostatecznie temat wygrał Adrian, nasz kolega zza południowej granicy a najdłuższego hand downa ogarnął Jurek z Warszawy (który przycisnął też najgorszą glebę). Swoją drogą gleb było całkiem sporo (sam zaliczyłem kilka) ale na szczęście nikomu nie stało się nic poważnego i raczej podkręcały one atmosferę niż dołowały klimat. Dodatkowym plusem każdej wywrotki w takim miejscu jest obecność fotografów, bo jak już lecieć na glebę to z klasą, a jak z klasą to i przydałoby się mieć to uwiecznione na pamiątkę.

Fot. 4 Michu i jego książkowy toeside. Fot by Jacek Sawka

Fot. 4 Michu i jego książkowy toeside. Fot by Jacek Sawka

Fot. 5 Jurek odpoczywa w oponach. Fot by http://www.natalia-mielniczuk.com/

Fot. 5 Jurek odpoczywa w oponach. Fot by http://www.natalia-mielniczuk.com/

Na zakończenie doszła jeszcze bardzo widowiskowa konkurencja skoków na kickerze, który mimo że nie wzbudzał respektu swoją wizualną aparycją, to pozwalał na całkiem sympatyczne latanie nad studzienką. Skoków było sporo, studzienka „odjeżdżała” coraz dalej, ogólnie było ciekawie i efektownie. Konkurencję wygrał Kostek, który bez kitu poleciał wysoko i daleko. Całość została przypieczętowana głosowaniem na tzw. nagrodę publiczności, przybiliśmy sobie piony, zwycięzcy dostali bardzo fajne nagrody ufundowane przez Hell’s Board i ogólnie było zajebiście.

Podsumowując, oby więcej takich imprez bo jest to doskonały sposób na podwyższania poziomu tej dyscypliny i szerzenia zajawki. Wierzcie mi, że nie ma lepszej motywacji niż grupowe brandzlowanie się na gigantyczne slajdy, coraz szybsze najazdy, dłuższe skoki i rujnowanie swoich kół. A jeśli dodatkowo całość wspomagana jest dopingiem i szansą wygrania jakiś fantów, to atmosfera robi się naprawdę niepowtarzalna. Zresztą bądźmy szczerzy, każdy z nas uprawia ten sport dla zabawy ale gdy jest okazja by pochwalić się progresem i zmierzyć się z innymi to czemu nie skorzystać. 

Nie muszę chyba wspominać, że drugiego dnia oczywiście wróciliśmy żeby dalej katować miejscówkę i domyślam się, że za rok wrócimy ponownie. Dlatego mam nadzieję, że organizatorzy nie zrezygnują z tego eventu, że przyjedzie jeszcze więcej osób, że pogoda dopisze i że ogólnie będzie git. 

Pozdro.
Tymon



I zajrzyjcie koniecznie na strony organizatorów: 

https://www.facebook.com/hellsboards/?fref=ts 
http://hellsboards.pl/ https://www.facebook.com/IzdebkiCamp/?fref=ts
https://www.facebook.com/alternativelongboards/?fref=ts 
http://www.alternativelongboards.com/

Foto by adamczykphoto.com

Fot by adamczykphoto.com

Comments

Leave your comment

Scroll To Top